Zdrowie chorego najwyższym prawem..
Cierpię na chroniczną bezsenność,która zmusza mnie do wchłaniania dobrego,biedronkowego jedzenia,bo przecież bezczynne leżenie zabiera najwięcej energii,
Chodzę na Strachy na Lachy.Skaczę,krzyczę,śmieje się do chłopaka-gumy w czerwonym,o oczach niewiarygodnie obłąkanych.
I choruję..
Zastanawiając się czy ruda Pani zawsze tak urokliwie wygląda podczas snu i czemu mój wygląd chorobowoprzeziębieniowoskmarkowy tak daleki od tego.
Dnienie..
Marcin Świetlicki – Dnienie
Rozwidniam. Widzę. Jestem na dnie.
I nie jest ładnie. Jawnie i dennie jest mi.
Dnieje. Widzę dokładniej.
A nieboskłonem odwrócone dno.
Niezbyt spieszno mi do układania zdań dłuższych,złożonych podrzędnie, spełnionych nadrzędnie.
Siedzę,patrzę i wyobrażam sobie..
Na lince kartek kilka.Subtelny uśmiech Nosowskiej,opatrzonej w oczy tekturowe o treści : “Wolna szkoła! Religia do kościoła!”.
A ponadto zasłuchuję się w female vocalists,o nieco niesfornym charakterze.
Czekam aż świat zazieleni się na śmierć..


Potrzebuję wiosny ..










