Ten jasnowłosy dwudziestoparolatek w kraciastej koszuli i pionierkach .. *
Bo Pan proszę Pana przyprawia mnie o dreszcze. Gdy idzie lekko nieprzytomny, z wzrokiem ćpuńskim a uśmiechem łobuzerskim. Gdy niczego nie świadom mijasz i nawet nie uraczysz spojrzeniem najprawdopodobniej niebieskim. Bo nie wiesz i nigdy się nie dowiesz, że przyozdabiasz moją twarz w rumieniec dziewiczy i nieśmiały. Że każdy sen z Tobą jest jak ciepła herbata w zimny wieczór. Spełnienie w każdym calu. A gdy przychodzi ranek.. Filuternie bawi mnie na tysiąc sposobów. Łaskocze delikatnie, szepcze słodkie słówka. Drażni, psoci, wodzi, mąci. A z mego gardła krzyk, pisk, śmiech i.. Twoje imię, którego nie znam do końca. I co Ja mam z Tobą począć? Niecałkiem mój chłopcze w kratkę. Niech trwa dalej czas, gdy budzić się znaczy kończyć..
*Strona 110 M.Musierowicz “Imieniny”






















“Panie w niebieskim..WON!” I poszedł..
Lubię, gdy w pokoju pachnie kawą. Szczególnie, gdy trwa piątkowa sobota. Usiąść. Włączyć miłe dla ucha dźwięki. I czuć się dobrze. Cóż więcej trzeba do szczęścia osobie zmęczonej, która kilka ostatnich dni spędziła na intensywnej edukacji.. No dobrze, nie aż tak intensywnej, ale z pewnością nie było miejsca na uskutecznianie nicnierobienia. Ta czynność zarezerwowana jedynie dla dni bezstresowych i przepełnionych miłą świadomością, że dziś mogę robić, co tylko zechce. Od kilku godzinnej lektury “Fototerapii” do leżenia na kanapie i wycia razem z wokalistą Kobranocki “Jak byśmy byli szczęśliwi gdybym nie kochał Cię wcale”. Dziewiąty luty spędzony w sposób opisany wyżej.. Natomiast ósmy równie przyjemny i tutaj bynajmniej słowami się posługiwać nie będę. Niech przemówi obraz..








