Nocnychmysligonitwa’s Weblog


Koty na ulicach podsłuchują każdy szept ..

Opublikowany w 3 po 3, Chomik, marudzenie, uśmiech autor nocnychmysligonitwa na kwiecień 16, 2008

<wzdycha> Zmęczona, niewyspana, zalatana, z tysiącem myśli i zmartwień, z “Udław się” w torbie, z rozładowanym aparatem i dziwnym uciskiem w okolicach krtani. Jednocześnie uśmiechnięta, choć nie wie sama, dlaczego. Oto obnażam przed internetowym światem, co wchodzi w skład mojego aktualnego życia. Nie mam specjalnej ochoty na dalsze snucie wywodów, lanie wody, gadanie o tym, że Życie na Fali leci w porze z pewnością nieodpowiedniej, że pała z fizyki nie nastraja mnie pozytywnie,że krzyczę, psioczę, warczę i wstrzymuję przed gryzieniem. Że wina nie w świecie, lecz we mnie leży. Że Ja tego w pełni świadoma, niezadowolona, zawstydzona a jednocześnie obarczająca winą zmienną pogodę, która raz daję nadzieje na upragnioną wiosnę, a zaraz wraca do stanu, który przyprawia mnie o złość i irytacje. Bo mi wpada w paradę kwiecień, a właściwie jego koniec, którego wyjątkowo nie zapraszałam. Nie mam do niego żalu,że przyszedł. Nie jego wina. Czynność naturalna, że po Marcu Kwiecień. Że w Kwietniu Testy. Powiedźmy,że jakoś to przeżyję.. Ale nade mną ciąży klątwa wiosennego osłabienia i mi słońca, ciepła, ptaszkowych ćwierków trzeba, a nie świata szaro-burego na dodatek z kałużami. “To mnie wkurza!” Jak to szanowny Pan W.Cejrowski powiada, z tym swym zabójczo zaczepnym uśmiechem. A tu memu przyszłemu mężowi(kimkolwiek drogi, ukochany jesteś) pragnę powiedzieć, iż przykład brać ma z Cejrowskiego, bo świat nie ma lepszego ;) I otwarcie przyznam, że z nóg mnie zwala swą wrodzoną inteligencją, umiejętnym operowaniem słowem i gestem oraz zamiłowaniem do podróży. Sprzedam lodówkę i wyruszę do kraju gdzie wszystko wolno,gdzie przeżyć można na średniej emeryturce a i nawet przytyć, i gdzie złodziejkowanie ma swego patrona. DO MEKSYKU. Bo mnie on się marzy, śni, nęci, kręci..A na razie zadowalam się siedzeniem na stosunkowo miękkim brązowym pokryciu kanapy, otaczaniem się kolorowymi poduszkami, uparzania podniebienia nazbyt gorącą herbatą i sprawianiem, że film z 1996 staję się na me własne potrzeby niemym. No i wbrew mym początkowym założeniem doszło do lania wody.. A niech mnie. Następnym razem pójdzie lepiej..

Kalejdoskop z tygodni kilku:

Mały gryzoń o wdzięcznym imieniu Chomik..Nabyty co prawda dość spontanicznie,ale jestem z zakupu zadowolona ;p

Nie bój się,jest we mnie coś,co sobie mnie ceni,chociaż nie wiem za co.

Opublikowany w 3 po 3, przyjaźń, snucie, spacer, uśmiech autor nocnychmysligonitwa na marzec 21, 2008
Tags: , , , ,

..Słońce jest zawsze tam gdzie pada deszcz
Więc nie bój się deszczu
Bo ja jestem deszczem
Co pada na Twoje włosy
I na Twoje ręce

Nigdy nie lubiłam deszczu. A teraz lubię. Bo gdyby nie deszcz nie powiedziałabym Ci że doprowadzasz mnie do szaleństwa, nie walczyłabym z urokiem mamby truskawkowej, nie odkryła jak dużo szczęścia dają glany zanurzone w kałuży, nie szukałabym po zakamarkach Jesus Christ Superstar, nie zdała sobie sprawy z tego jak ładnie wygląda w niebieskiej kratce, nie uśmiechała się nerwowo, gdy dowiaduję się od Ciebie tego wszystkiego co od dawna wiem sama a co boję się powiedzieć, nie zbiła tego cholernego majonezu i nie śmiała się przy tym pod nosem, nie popatrzyła życzliwie na Tymbarka “Głowa w górę”, nie liczyłabym przechodzących obok par ( osiem),nie byłabym wdzięczna za zwykłą niezwykłość tego dnia.. A teraz podziękuję Marcie. A czemu? A bo mnie rozumie, chce rozumieć i dobrze odpowiada na zadane pytania. Dziękuję Pani za każdą last’fmową literkę i każde słowo niekoniecznie dobre.A teraz nie pytaj, bo nie powiem nic więcej.1

Ten jasnowłosy dwudziestoparolatek w kraciastej koszuli i pionierkach .. *

Bo Pan proszę Pana przyprawia mnie o dreszcze. Gdy idzie lekko nieprzytomny, z wzrokiem ćpuńskim a uśmiechem łobuzerskim. Gdy niczego nie świadom mijasz i nawet nie uraczysz spojrzeniem najprawdopodobniej niebieskim. Bo nie wiesz i nigdy się nie dowiesz, że przyozdabiasz moją twarz w rumieniec dziewiczy i nieśmiały. Że każdy sen z Tobą jest jak ciepła herbata w zimny wieczór. Spełnienie w każdym calu. A gdy przychodzi ranek.. Filuternie bawi mnie na tysiąc sposobów. Łaskocze delikatnie, szepcze słodkie słówka. Drażni, psoci, wodzi, mąci. A z mego gardła krzyk, pisk, śmiech i.. Twoje imię, którego nie znam do końca. I co Ja mam z Tobą począć? Niecałkiem mój chłopcze w kratkę. Niech trwa dalej czas, gdy budzić się znaczy kończyć..

*Strona 110 M.Musierowicz “Imieniny”

12345678910111213151617181920212223

“Panie w niebieskim..WON!” I poszedł..

Opublikowany w książka, muzyka, przyjaźń, przyjemny wieczór, spacer autor nocnychmysligonitwa na luty 9, 2008
Tags: , ,

Lubię, gdy w pokoju pachnie kawą. Szczególnie, gdy trwa piątkowa sobota. Usiąść. Włączyć miłe dla ucha dźwięki. I czuć się dobrze. Cóż więcej trzeba do szczęścia osobie zmęczonej, która kilka ostatnich dni spędziła na intensywnej edukacji.. No dobrze, nie aż tak intensywnej, ale z pewnością nie było miejsca na uskutecznianie nicnierobienia. Ta czynność zarezerwowana jedynie dla dni bezstresowych i przepełnionych miłą świadomością, że dziś mogę robić, co tylko zechce. Od kilku godzinnej lektury “Fototerapii” do  leżenia na kanapie i wycia razem z wokalistą Kobranocki “Jak byśmy byli szczęśliwi gdybym nie kochał Cię wcale”. Dziewiąty luty spędzony w sposób opisany wyżej.. Natomiast ósmy równie przyjemny i tutaj bynajmniej słowami się posługiwać nie będę. Niech przemówi obraz..41235678910

W nocy park zamienia się w dziki las,zapełnia opowieściami o złym wilku i czerwonym kapturku.

Opublikowany w Noc, marudzenie autor nocnychmysligonitwa na styczeń 27, 2008
Tags: ,

Czwarta nad ranem
Szymborska Wisława

Godzina z nocy na dzień.

Godzina z boku na bok.

Godzina dla trzydziestoletnich.

Godzina uprzątnięta pod kogutów pianie.

Godzina, kiedy ziemia zapiera się nas.

Godzina, kiedy wieje od wygasłych gwiazd. 

Godzina a-czy-po-nas-nic-nie-pozostanie. 

Godzina pusta.

Godzina czcza.

Dno wszystkich innych godzin.

Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem.

Jeśli mrówkom jest dobrze o czwartej nad ranem

- pogratulujmy mrówkom. I niech przyjdzie piąta,

o ile mamy dalej żyć.

 Siedzę tutaj. Na TVN 7 “Nie z tego świata”. Jest pierwsza w nocy. Niedziela 27 stycznia.Niedziela, po której nastąpi poniedziałek 28 stycznia. Nienawidzę tego poniedziałku.Już go nienawidzę. Chociaż jeszcze się nie zaczął.A teraz nie mogę spać. Skończył się słodki czas, gdy człowiek bez poczucia winy kładł się po 2.Bo przecież można było odespać dnia następnego. Z miną człowieka nieszczęśliwego kieruje swój wzrok na łóżko.Dochodzę do wniosku, że choć perspektywa spędzenia nocy na robieniu bezcelowego czegoś jest wyjątkowo pociągająca to jednak przydało by się powrócić do normalnego trybu życia.. gdy okolice godziny 2 wiążą z byciem w którejś tam fazie snu.Ehh i już nie będzie tak beztrosko.Idę..Może jednak uda mi się zasnąć.

Aby długo i szczęśliwie żyć, oddychaj przez nos i miej zamknięte usta..

Opublikowany w Po za Gdańskiem, muzyka, przyjaźń, przyjemny wieczór, uśmiech autor nocnychmysligonitwa na styczeń 19, 2008
Tags: , , , , ,

Noc rozpoczęta żydowską maksymą. Swoją drogą przyzwyczaiłam się do podziwiania świata późną nocą. Gdy wszystko wokół śpi, na wyciągnięcie ręki stoi filiżanka z Ikei zapełniona do połowy zimną herbatą, przy samych kolanach kilka sztuk darzonych sympatią płyt (Na dzień dzisiejszy : Music Traveller Mexico, Republika, Nirvana In untero, Marilyn Manson Eat me ,Drink Me).Miło posłuchać ciszy po całym dniu spędzonym w hałasie miasta. I wpychać w siebie ciastka,jedno po drugim. Aż się przejedzą i język stanie się cierpki od ich nadmiaru. A potem zalać to herbatą o nieprzyjemnej temperaturze. Ni to zimne, ciepłe czy letnie. Po prostu nieodpowiednie. Po załatwieniu sprawy nocnych przekąsek zaczyna się myślenie o wszystkim i niczym. Odwracasz głowę w lewo. Wzrokiem trafiasz na kalendarz z National Geographic. Gwiazdą tego miesiąca jest para bizonów podczas mroźnej zimny w Parku Yellowstone. Próbujesz domyślić się, który to dziś jest. Domyślasz. I wtedy można zacząć myśleć na temat tych wszystkich dni poprzedzających dzisiaj. Chociażby o zeszłotygodniowej niedzieli spędzonej na lodowisku w Sopocie. W otoczeniu wirujących płatków śniegu, mroźnego powietrza i niezbyt ambitnej muzyki charakterystycznej dla lodowisk. Hity zeszłego lata.I przypomnisz sobie jak wybaczająco uśmiechnąłeś się w momencie, gdy Pani w ciemno zielonym płaszczu ochoczo przepraszała Cię za to, że leżysz tyłkiem na lodowisku. Bo w końcu nic się nie stało. Prawda? I będąc przy uśmiechu po głowie zacznie pałętać się Osówek. Cztery dni. Dni śmiechu. Dni depresyjnych piosenek. Dni poważnych rozmów. Dni beznadziejnych horrorów. Dni gry w Nigdy. Dni picia hektolitrów Be Power’a. Dni karcenia małych zbrodniar za dokuczliwie głośne krzyki. Dni uszczypliwie uroczych uwag. Dni gdy wszystko wydaje się na swoim miejscu. I dni planowania czy kiedyś można powtórzyć. Bo przyjemności nigdy za wiele… A propos przyjemności. Teraz coś dla oczu. Żeby i im coś z tego przyszło.

SopotNocbcdefg

OsówekjklłnopR

Nigdy nie rozmyślałam nad sobą o 3 w nocy.Pijesz?

P.s. Były zdjęcia.Nie ma zdjęć.Bo prosiłyście…

Z kubkiem lodów i Stanisławem Trzcińskim.

Opublikowany w muzyka, przyjemny wieczór, wieczór, święta autor nocnychmysligonitwa na styczeń 3, 2008
Tags: , , ,

Usiąść na tyłku, nie myśleć o niczym, zajadać się lodami o smaku jogurtowym i całym sobą czuć muzykę lecącą z głośnika. Wieczór prawie idealny. Brakuje tylko mruczącego u nóg kota. No, ale jeśli nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma. Mądre powiedzenie..Jednak Ja nie o tym chciałam. “Pieprz i wanilia vol.2″.Cudo! Cóż więcej rzec? Dość krótko, co prawda, ale zapewnić Państwa pragnę,że jak najbardziej szczere. Więc, po co zbędne słowa?Ostatnim razem ubytek zdjęć usprawiedliwiłam lenistwem. Teraz postanowiłam zebrać wszystkie drzemiące gdzieś w mym ciele i duszy siły, odwrócić wzrok od książki, która tak kusząco na mnie spogląda , zająć się przeszukiwaniem folderu ‘Zdjęcia’  i znaleźć coś, co jako tako nadawałoby się do opublikowania.Temat przewodni. Święta święta i po świętach..

Żółćczytać..PłotSpacer nad morzemSyrenkaLampaSzwęd po necieBarszczyk

A cały ten czas podsumowany przy barszczyku z uszkami ..

Coś się kończy,a coś się zaczyna..

Opublikowany w leń, marudzenie, święta autor nocnychmysligonitwa na grudzień 25, 2007
Tags: , , ,

Eblog w sposób brutalny oznajmia mi,że moje skromne 2 MB przeznaczone na zdjęcia zostały już wyczerpane. Więc nie pozostaje nic innego niż pójść w świat i poszukać czegoś, co zaoferuję mi trochę więcej. Po dość długim, bezowocnym czasie poszukiwań zaniechałam żmudnej pracy i postanowiłam w ramach odpoczynku odwiedzić dobrze znany kąt, a mianowicie prowokacja.wordpress.com. I dziękuje Bogu za to, że mnie tam przywiódł, bo w innym razie jeszcze przez tysiąclecia tułałabym się po różnorakich stronach typu eblog czy mylog. A tak można się w spokoju zająć czynnościami związanymi z zadomowieniem na wordpress’ie. Jeśli chodzi o zdjęcia to wyjątkowo nie zobaczycie żadnych. Powody są dwa. Po pierwsze właściwie nie mam nic ciekawego do zaoferowania. A po drugie zaczynam zatapiać się w słodkiej, lepkiej indolencji.Do następnego ;)